Informacje » Będzie walczył o życie synka
Krzysztof Wiłkomirski w Pekinie będzie walczył nie tylko o medal, ale także o życie swojego ciężko chorego synka. Malutki Franek ma wadę serca. Przeszedł już kilka operacji, ale cały czas potrzebne są kolejne zabiegi. A te są kosztowne. By zdobyć potrzebne pieniądze, nasz judoka z igrzysk będzie musiał przywieźć medal.
Jeszcze zanim Franek przyszedł na świat, lekarze wydali wyrok: dziecko ma tylko jedną komorę serca. Po porodzie dramat drżących o życie synka rodziców trwał, tak jak cierpienia maleństwa. Liczne zaburzenia krążenia, trzy operacje, kilka zakażeń, niedotlenienie mózgu i wiele tygodni pod respiratorem - wszystko to w ciągu kilku pierwszych miesięcy życia - czytamy w Super Expresie.
Teraz chłopiec czuje się lepiej, ale przed nim jeszcze kilka zabiegów, na które Wiłkomirscy nie mają pieniędzy. Mamy blisko rok, żeby zebrać 70 tysięcy złotych - wyjaśnie sportowiec.
Ratunkiem byłby medal wywalczony w Pekinie. Za złoto polscy sportowcy dostaną od PKOl po 200 tysięcy złotych. Srebro warte będzie 150, a brąz 100 tysięcy. Wiłkomirski będzie się więc bił w Pekinie jak szalony. Walczymy obaj, ja i mój mały synek. On o to, żeby wyzdrowieć, a ja o to, żeby dla niego zdobyć medal - mówi łamiącym się głosem Krzysztof Wiłkomirski.
www.dziennik.pl

kontakt